Współczesne nawiązania do kina noir często określa się mianem neo-noir. Co jednak zrobić, kiedy jakiś tekst neo-noir jest pod wieloma względami bardziej konserwatywny od swoich ograniczanych rozlicznymi kodeksami pierwowzorów? Dla mnie seria komiksów wydawanych pod zbiorczym szyldem „Criminal” to retro-neo-noir. Piekielnie dobry i ze wszech miar wart poznania.
Ed Brubaker to ceniony scenarzysta komiksowy, twórca między innymi znanej fanom uniwersum Marvela postaci Zimowego Żołnierza i historii z cyklu „Gotham Central” dla DC, drugiego wielkiego gracza na rynku superbohaterskim. Sean Phillips również rysuje dla komiksowych mejdżersów, użyczał też swojej kreski takim legendom branży jak „Hellblazer” czy „Judge Dredd”. Obu panów poznałem kilka lat temu dzięki dostępnej teraz również na polskim rynku serii „Fatale”, w której pięciu zeszytach brawurowo łączyli klimat noir z pomysłami rodem z mitologii Cthulhu, znakomicie zespalając motywy detektywistyczne z ilustracjami wykwitów chorej wyobraźni Howarda Phillipsa Lovecrafta i jego epigonów. Zapewne na tym wycinku ich twórczości bym poprzestał, gdyby nie twitterowa rekomendacja Eddiego Mullera.
IF YOU HAVEN’T EXPERIENCED „CRIMINAL” you’ve been missing the best noir of recent times. Yeah, it’s a „comic book.” And it’s brilliant. Get all the collections and jump on the new series when it starts again in 2019. @noirfoundation @NoirAlley @tcm https://t.co/6KsNu700sS— Eddie Muller (@EddieMuller) November 21, 2018
Kiedy czołowa postać kultury noir coś poleca, moim obowiązkiem jest się z tym zapoznać. No i ostatnio się zapoznawałem, długo i z lubością…
„Criminal” to antologia historii kryminalnych rozgrywających się w kilku planach czasowych (od połowy XX wieku do pierwszej dekady obecnego stulecia – w najbardziej współczesnych opowieściach telefony komórkowe już są, ale nadal nie wszyscy z nich korzystają, nie doszło też jeszcze do rewolucji smartfonowej) w fikcyjnym amerykańskim Center City. Mamy tu wszystkie składowe klasycznych narracji noir i ich późniejszych przetworzeń z nurtu neo-noir: napady na konwoje bankowe, zbieranie przestępczych ekip, zdrady, pseudomafijnych bossów zazdrosnych o swoje córki, które lubią niegrzecznych chłopców, zdradzieckie żony, psujące się plany zbrodni idealnych i całą masę innych. W kolejnych historiach łatwo znaleźć analogie do takich produkcji jak „Heat” (1995), „Thief” (1981), „The Boondock Saints” (1999), „The Italian Job” (1969/2003), „Too Late for Tears” (1949) i wielu innych, ale nie dlatego, że Brubaker i Phillips bezmyślnie je powielają, tylko dlatego, że pewne motywy są dla tego gatunku uniwersalne i o tym, czy dany tekst kultury „działa” decydują niuanse oraz wykonanie. Tutaj przeciekawych niuansów jest w bród, a wykonanie stoi na najwyższym poziomie, tak w warstwie scenariuszowej, jak i graficznej.
Weźmy choćby tak oklepany, wydawałoby się, wątek jak powracająca w kolejnych opowieściach knajpa morderców, „Undertow” (w zasadzie „Undertown”, ale neon z ostatnią literą przepalił się w latach 50. i nikt jakoś nie miał ochoty go naprawiać). To lokal, w którym spotykają się różni członkowie półświatka Center City, w którym zbiera się ekipy do śmiałych skoków i gdzie szuka się informacji (byle grzecznie, bo personel lokalu potrafi się bronić, a na zapleczu mają magazynek z rzeczami odebranymi zbyt narowistym lub zbyt głupim klientom). Klucz leży jednak w realizacji, w tym, jak napisana jest postać barmana-właściciela, która dzięki temu od pierwszych stron wzbudza sympatię i zainteresowanie swoimi losami, które dokładniej poznajemy w zeszycie „The Dead and the Dying” i która okazuje się, jak wiele z nici narracyjnych tej antologii, nader ciekawa. „Undertow” to nie tylko miejsce zawiązania wielu intryg „Criminal”, ale i pełnoprawny bohater tych historii, dostosowujący się i reagujący na wydarzenia w mieście, zmieniający obsługę w zależności od tego, kto przeżył, a komu autorzy nakazali jeszcze męczyć się życiem w brudnym świecie, który wykreowali. Samo Center City to zresztą też wdzięczny następca Londynu z „The Night and the City” Dassina czy nienazwanego miasta Środkowego Zachodu z „Asphalt Jungle” Hustona: wrogi moloch, który niemal wszystkich bohaterów wciąga i przeżuwa, szybko odbierając im niewinność i obracając radość z niewielkich sukcesów w gorycz znaczących, nierzadko ostatecznych porażek. Moloch, który zwykle widujemy w nocy, i w którym ciągle, wydawałoby się, pada.

Mamy więc w „Criminal” wszystkie elementy klasycznego noir: unikanie jasnego podziału na dobro i zło (bohaterami Brubakera są niemal wyłącznie przestępcy, którzy jednak kierują się swoistym kodem honorowym stawiającym ich poza prawem, lecz jednocześnie ponad jego skorumpowanymi stróżami), prezentacje zbrodni i przeróżnych perwersji, unikanie moralizowania i szczęśliwych, łatwych rozwiązań. W dwóch najlepszych moim zdaniem zeszytach, „Bad Night” i „The Last of the Innocent” znajdujemy też bardziej postmodernistyczne wstawki dodatkowo podkreślające zakorzenienie antologii w amerykańskiej kulturze okresu powojennego. W pierwszym z ww. tekstów śledzimy losy byłego fałszerza, a obecnie rysownika pasków komiksowych, których bohaterem jest prywatny detektyw Frank Kafka. Sytuacja zaczyna się komplikować, kiedy w niełatwym życiu Jacoba pojawia się (zbyt piękna) kobieta, a Frank Kafka doradza mu, jak postępować w stresujących sytuacjach…
„The Last of the Innocent” natomiast kapitalnie rozgrywa wątki nostalgii i wspomnień o kształtującym nas okresie dorastania, przeplatając perspektywę opisywanego już wcześniej Center City z idyllą miasteczka Brookview i charakterystyczne wizualizacje „Criminal” z klasycznym stylem wydawnictw spod szyldu „Archie Comics”, które od lat 40. XX wieku cieszą się niesłabnącą popularnością wśród amerykańskich nastolatków (poza USA bodaj najpopularniejszym cyklem opartym na tych komiksach jest zekranizowane niedawno „Riverdale”). Pasjonująca jest tu też historia, która zawiedzie fana kryminałów szukającego sprawdzonej, opisywanej jeszcze przez Tzvetana Todorova detektywistycznej formuły zbrodni i następującej po niej „podróży” stróża prawa, który odkrywa szczegóły sprawy i zaprowadza porządek w świecie, wymierzając winowajcom karę.

Takich odejść od tradycji nie znajdziemy jednak w całej antologii przesadnie wielu. Bodaj najpoważniejszym – i jednym z głównych powodów, dla którego uważam „Criminal” za retro-neo-noir – są zaludniające karty tych opowieści postaci kobiece, praktycznie wyłącznie wpadające w stereotyp kobiety fatalnej lub obiektu pożądania, pozbawione w ogromnej większości realnego wpływu na swoje losy, igraszki w rękach decydujących o wszystkim mężczyzn. Nie potrafię pozbyć się wrażenia, że to spłyca nieco te historie i zubaża je nie tylko względem współczesnych dokonań gatunku, ale i wobec klasycznego kina noir, w którym kobiety potrafiły – mimo znacznie większych ograniczeń społecznych – pełnić aktywną, a nie tylko pasywną rolę; dość wspomnieć tu takie produkcje jak „In a Lonely Place” (1950) czy „The Big Heat” (1953).
Mimo tej przypadłości całą antologię uważam za cykl znakomity, w niektórych zeszytach ocierający się o geniusz. Lawlessowie i inni bohaterowie Brubakera i Phillipsa powrócili po kilkuletniej przerwie w styczniu tego roku w nowej serii opowieści spod szyldu „Criminal”. Nie mogę się doczekać ich zbiorczego wydania.
P.S. Zdjęcia przykładowych plansz komiksu robione tosterem. Pisanie umilała mi muzyka zespołu Bohren & Der Club of Gore z płyty „Sunset Mission”: